PRZEKLEŃSTWO SONI

36,90 zł

Jej dar to przekleństwo imperium

 – Wierzę, że sami stanowimy o własnym losie – powiedziałam jak zawsze z uporem. Lepsze to, niż pozwolić, by serce mi pękło. – Nikt nie ma prawa dyktować nam, kim jesteśmy ani czym możemy się stać. Wydawało mi się, że też w to wierzysz, że o to właśnie walczysz.

 

Auroczułe posiadają niezwykłą umiejętność wyczuwania emocji żywych istot. Z tym darem urodziła się Sonia Petrova. Przez lata żyła w ukryciu, była świadoma swoich umiejętności, jednak nie umiała z nich korzystać. Pożar klasztoru, w którym przebywała wraz z innymi auroczułymi, przyśpiesza jej przybycie na dwór imperatora Valka.

Młoda, niedoświadczona i osamotniona dziewczyna z dnia na dzień staje się jedną z najważniejszych osób w otoczeniu władcy. Jej zadaniem jest wyczuwanie złych zamiarów poddanych oraz gości. Sonia zmaga się z nową rolą i ze swoimi zdolnościami, których nie zdążyła jeszcze opanować. Wydaje się, że jedyną przyjazną jej osobą jest brat imperatora Anton. Staje się on jej sprzymierzeńcem oraz powiernikiem, a z czasem wtajemnicza ją w spisek.

Tymczasem w kraju rośnie niezadowolenie. Lud głoduje, despotyczne rządy Valka nie podobają się również arystokracji, a relacje między braćmi się komplikują. Sonia musi wybrać, któremu z nich zaufać. Czy będzie umiała wykorzystać swój dar, by wpłynąć na losy imperium?

Autor Kathryn Purdie
Wydawnictwo Otwarte / Moondrive
Rok wydania 2017
Liczba stron 448
Rodzaj oprawy Miękka
Format 136 x 205 mm
Oceń 
Sandra S
2017-07-18

POLECAM!

Bohaterowie wykreowani przez autorkę byli różnorodni, a w każdym kryła się jakaś tajemnica, którą stopniowa odkrywałam wraz z Sonią. Bracia okazali się mieć więcej niż jedną twarz i z ciekawością wyczekiwałam kolejnych spotkań z nimi, żeby móc w końcu ich rozgryźć. Od początku wybrałam sobie faworyta, a drugiego zepchnęłam na dalszy plan i, jak się okazało, intuicja mnie nie zawiodła i wybrałam tego odpowiedniego. Główną bohaterkę polubiłam prawie na tak samo bardzo jak mojego wybranka. Jest ona zwyczajną dziewczyną, która ma swoje wady i zalety, ale wyróżnia się odwagą i siłą, która nadrabia wszystkie jej niedociągnięcia w kontrolowaniu umiejętności. Z perspektywy znających ją osób, wraz z przybyciem na dwór, została skazana na szybką śmierć, ale nie, ona wystarczająco dobrze poradziła sobie ze swoją rolą i bardzo ją za to podziwiam. Sonia pod wieloma względami mogłaby dawać przykład innym ludziom, którzy sądzili, że jest od nich gorsza, czego nie rozumiem. Nie potrafię się postawić w żadnej z sytuacji, które jej się przydarzyły, a w których sobie poradziła śpiewająco, mimo obaw.
Jedno jest pewne, autorka świetnie potrafi rozegrać akcję. Niekiedy były takie momenty, który wciskały w fotel, innym razem atmosfera tajemnicy była tak silna, że aż namacalna (po raz pierwszy zdarzyło mi się przenieść charakter książki do własnego pokoju i miałam wrażenie, że zaraz coś wyskoczy mi z szafy), co sprawiało, że miałam ochotę przedwcześnie przełożyć kartkę, żeby już wiedzieć, co dalej. Ten charakter towarzyszył książce szczególnie podczas większych spotkań na dworze, gdy zbierało się mnóstwo gości, a te sceny były moimi ulubionymi. Przyspieszone bicie serca towarzyszyło mi przez dobre 100 stron, a im dalej, tym więcej.

Styl pisania nie pozostawia za wiele do życzenia. Był lekki, ale nie tak jak w romansach dla nastolatek, lecz odpowiedni dla takiej właśnie książki fantastycznej. Czyta się ją z ciekawością wybudzającą, im głębiej się zajdzie i niecierpliwością, co wydarzy się dalej. Autorka potrafiła zmanipulować moje emocje tak, że nawet, kiedy coś mi się nie spodobało to dosłownie za chwilę rekompensowała mi to czymś, co podnosiło moją opinię o książcę. Wiele razy pozwoliłam się zaskoczyć i rzadko kiedy coś było przewidywalnego.



"Przekleństwo Soni" opowiada o decyzjach które trzeba podejmować, walce ze słabościami, odwadze, a przede wszystkim o rozumieniu i poznawaniu siebie i innych.
Na pewno jest to książka, którą możecie czytać zarówno w domu, w autobusie i na spacerze. Nieważne czy w weekend, w wolne popołudnie, czy to po pracy, ona idealnie nadaje się na każdy moment i nawet krótka przerwa od czytania nie zmniejsza ciekawości i podekscytowania towarzyszącego czytaniu. Polecam Wam ją całym sercem, bo naprawdę warto jest się z nią zapoznać. Ja sama oczekuję na polską premierę kolejnej części po zakończeniu, które nie było wstrząsające, ale na pewno pozostawiło pole do wyobraźni i wymyślenia tysiąca scenariuszy, które mogłyby kontynuować tę historię.

Oceń 
Wiktoria T
2017-06-30

Coś dla fanów "Dworu Cierni i Róż"!

Nie byłam przekonana, gdy zaczynałam czytanie „Przekleństwa...”. Zbierała mnie kolejna choroba, w pokoju było trzydzieści stopni, a ja tylko marzyłam o odpoczynku. Niemniej stwierdziłam, że nie będę wybrzydzać. Głos zabrało też moje zaufanie do książek wydawnictwa Moondrive i okazało się... Cóż, ta książka potrafi człowieka wyciągnąć z każdej choroby. Z kaca książkowego, z gorączki... Zaczynasz czytać i wszystkie objawy znikają. Zostajesz tylko ty i wspaniała treść, która kusi kolejną stroną. Historia porusza twoim sercem do tego stopnia, że robisz przerwy w czytaniu - jednak nie po to, żeby wyjść z pokoju, czy coś zjeść, ale by przemaszerować kilka kroków, uspokoić emocje i znowu zatracić się w czytaniu.

Nie będę tutaj udawać, że czegoś podobnego nie było - nie, z marszu jestem w stanie wymienić pięć podobnych książek - Igrzyska Śmierci, Rywalki, Dwór cierni i róż, Szklany tron, Klejnot... Jednak pamiętam o tym, że wszystkie te książki niesamowicie mnie ubodły. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić, ile bym dała, by przeczytać je drugi raz nie znając ich wcześniej. Bym mogła znowu się w nich zakochać. Taką szansę dostałam przy czytaniu Przeznaczenia Soni i wiem, że ona dołączy do grona moich ulubieńców. Po prostu nie może być inaczej.

Jeśli chodzi zaś o bohaterów to naprawdę nie wiem, jak na nich całościowo zareagować. Jest jeden niesamowity bohater, który jednocześnie brutalny i bezwzględny (- Jest zdrajcą? - Tak mówią, ale nic nie... - Ściąć.), ale także niesamowicie dbający o dziewczynę... Jest tzw. ciepła klucha, którego nie byłam w stanie znieść. (Dosłowny cytat "Czy mogę cię... przytulić?") Jest też nasza wspaniała głupiutka główna bohaterka. Co prawda na moje nieszczęście, jej zachowania czasem były rzeczywiście usprawiedliwione, chociaż myślałam, że po nieumyślnym spaleniu zakonu to już głupszym się być nie da... Jednak zmieniłam zdanie, czym zdziwiłam nawet siebie samą. Niemniej podejrzewam, że będą osoby, które niekoniecznie będą chciały jej zachowania usprawiedliwić.

Podsumowując, książka jest jaka jest. Nie mam zamiaru wyolbrzymiać jej zalet, prawdą jest jednak, że wesołym krokiem zalicza się do grona moich ulubieńców, a takie przekupienie mnie nie zdarza się zbyt często. Wydaje mi się, że dla osób szukających czegoś podobnego do serii wymienionych w akapicie czwartym książka będzie idealna. Jeśli jednak chcecie jakiegoś powiewu świeżości, to niestety nie to.  

Oceń 
Izabela N
2017-06-23

Czapki z głów - nadchodzi Sonia Petrova



Sonia Petrova jest auroczułą. Posiada niezwykłą umiejętność wyczuwania emocji żywych istot, nawet zwierząt. Przez lata żyła w ukryciu. Po utracie rodziców wychowywana była przez cyganów, później trafiła do klasztoru, w którym przebywała z innymi auroczułymi. Zawsze się wyróżniała. Nawet wśród swoich narażona była na ciągłą krytykę i odrzucenie. Pożar klasztoru, do którego się przyczyniła, przyspiesza jej przybycie na dwór cesarza. Tam młoda, osamotniona dziewczyna z ogromnym poczuciem winy staje się jedną z najważniejszych osób u boku władcy. Jej zadaniem jest ostrzeżenie w porę Valka przed czyhającym na niego niebezpieczeństwem. Nastolatka z trudem zmaga się z nowymi zadaniami. Na jej barkach spoczywa bowiem ogromny ciężar ochrony cesarza. Jeden niewłaściwy ruch, jedno spóźnienie, a zostanie stracona...

Sonia nie wie komu może ufać, a kto jest jej wrogiem. Wydaje się, że jedyną przyjazną jej osobą jest brat władcy, Anton. Staje się on nie tylko jej sprzymierzeńcem, ale uważając, że umiejętności Soni mogą być bardzo przydatne, wtajemnicza ją w spisek.

Przepaść między siedzibą cara a obszarem poza jej murami jest ogromna. Wszechogarniający chłód i ogromny głód sprawiają, że niezadowolenie wśród ludu bezustannie rośnie. Z rządów Valka nie są zadowoleni również ci wyżsi stanem. Relacje między braćmi, Antonem i Valkiem, coraz bardziej się komplikują. Ciągłe oskarżenia i rywalizacja są na porządku dziennym.

Sonia Petrova będzie musiała wybrać komu zaufać. Spiskującemu Antonowi czy despotycznemu Valkowi? Któremu z nich tak naprawdę zależy na dobru poddanych? Nic nie jest do końca pewne...

"Nie jesteś przekleństwem. (...) Jesteś darem. (...) Jesteś moim darem. Moim zbawieniem".

Jakie było moje pierwsze skojarzenie w trakcie lektury "Przekleństwa Soni"? Połączenie "Dotyku Julii" i filmów o X-menach. Lubię takie połączenia, więc i z książki jestem zadowolona. Doskonale zdajecie sobie sprawę, że moda na młode, silne, niezależne kobiety w książkach nie przeminęła. Taka jest też Sonia Petrova. Bardzo dobrze wykreowana bohaterka, która zmagając się z poczuciem winy z czasem dociera na szczyt i dokonuje niemożliwego. Nie ukrywam, że po drodze na szczyt potrafiła mnie niesamowicie zirytować. Czy naprawdę młode kobiety takie są, że nie wiedzą czego chcą... i którego mężczyznę chcą? W tej kwestii widać podobieństwo do innej bardzo znanej młodzieżowej serii. Pozwolę sobie jednak wrócić do plusów tej powieści bo i takie są. Autorka poświęciła swoją uwagę każdemu bohaterowi książki. Pozwoliła czytelnikowi na wejście w umysły wykreowanych przez siebie bohaterów, a ja takie zabiegi uwielbiam. Dzięki nim mam szansę bardziej poznać bohatera i zrozumieć jego postępowanie, co czasem bywa nie lada wyczynem. Kathryn Purdie nie skupiła się jednak głównie na bohaterach. Wykreowany przez nią świat również zasługuje na uznanie. Autorka zadbała o szczegółowe opisy pałacu, w którym aż kipi od rosyjskich bogactw, piękna. Ta drobiazgowość, którą się posługuje, pozwala ujrzeć czytelnikowi oczami wyobraźni to miejsce, w których rozgrywają się tragiczne losy Soni, Antona, Valka i innych bohaterów.
"Przekleństwo Soni" to dobra książka młodzieżowa. Mimo że chwilami aż nie dowierzałam głupocie i niezdecydowaniu głównej bohaterki to w ostateczności polubiłyśmy się z Sonią. Książka umożliwia cofnięcie się do dawnych czasów, jednocześnie zabierając czytelnika w fascynującą, nieprzesadzoną jak na młodzieżową pozycję podróż. Podsumowując, jestem zadowolona z lektury, a zakończenie pozostawiło mnie z ogromnym niedosytem. Nie mogę doczekać się kolejnych części z tej trylogii.

Oceń 
Dominika J
2017-06-22

Fantastyczna!

Sonia Petrova jest auroczułą – potrafi wyczuwać i odczytywać emocje wszystkich żywych istot. Przez swój wyjątkowy dar musiała całe życie się ukrywać. W końcu trafiła do klasztoru, gdzie razem z innymi auro czułymi rozwijała swoje umiejętności. Pewnego dnia pożar zmusza ją do przybycia na dwór cesarza Valka Ozerova.

Sonia zostaje Najwyższą Auroczułą i jej obowiązkiem jest odkrywanie emocji i zamiarów poddanych oraz gości imperatora. Kiedy dziewczyna gubi się w obcym, otaczającym ją świecie, bratnią jej duszą okazuje się brat cesarza, Anton. Wkrótce w kraju wybuchają bunty, a despotyczne rządy Valka nie podobają się również arystokracji. Między braćmi coraz częściej dochodzi do sporów. Wobec kogo pozostanie lojalna Sonia, kiedy będzie musiała wybierać?

Przekleństwo Soni było dla mnie książką całkowicie nieznajomą. Nigdy wcześniej nie słyszałam zarówno o Kathryn Purdie, jak i o samej powieści, sięgałam więc po nią w ciemno, ryzykując. I tym razem moja czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła, bo książka ta okazała się ogromnym zaskoczeniem i historią tak niespodziewanie fascynującą, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

Poznajemy naszą bohaterkę, Sonię Petrovą, która z dnia na dzień staje się jedną z najważniejszych osób w państwie, ważniejszą nawet od strażników dworu oraz dworzan. To, czy dziewczyna trafnie odczyta emocje przybywających do pałacu gości, może być bowiem znaczące dla bezpieczeństwa samego cesarza. Sonia dzięki swojemu darowi potrafi wyczuć nastrój i motywy kierujące wszystkimi – ludźmi, zwierzętami, a nawet zmarłymi. Łatwo jest więc sobie wyobrazić, jak przytłoczona musi się czuć! Spróbujcie pomyśleć, jak by to było autentycznie odbierać wszystkie emocje otaczających Was osób!

Przez swój dar Sonia jest trochę jak flaga na wietrze (lub kobieta z okresem) – jej nastrój potrafi momentalnie ulec zmianie. Dziewczyna odczuwa bowiem zarówno swoje własne emocje, jak i te należące do innych – bardzo często ciężko jest oddzielić jedne od drugich. I pewnie byłoby to koszmarnie irytujące, gdyby dotyczyło jakiejkolwiek innej bohaterki, ale mnie było się bardzo łatwo utożsamić z Sonią. Potrafiłam sobie wyobrazić, jak ona musi się czuć odbierając sprzeczne emocje z każdej strony i na każdym kroku.

Książka wciąga maksymalnie prawie od samego początku. Zaledwie kilkadziesiąt pierwszych stron potrzebowała autorka, aby wprowadzić nas w klimat powieści, a potem wepchnęła nas w niezwykły świat Riaznina i nie pozwalała z niego wyjść do ostatniej strony. Książce towarzyszy wyjątkowy zimny, rosyjski klimat. I chociaż nigdzie nie jest powiedziane wprost, gdzie ma miejsce akcja powieści, istnieje wiele elementów, które łączą się z tym krajem – kokoszniki, które noszą kobiety na dworze, imiona bohaterów… No właśnie! Tak bardzo podobały mi się imiona i nazwiska postaci w książce – Sonia Petrova, Mikołaj Rostav, Tosja Paszkov, Jurij Siergiejev, Pia Lisova… Czy one nie brzmią fantastycznie?

W Przekleństwie Soni pojawił się też jeden z moich ulubionych motywów, który jest wprawdzie dosyć oklepany i pojawia się dosłownie w co drugiej książce, jaką ostatnio czytam, ale tak bardzo go lubię, że nie mam nic przeciwko. Mam tu na myśli motyw rodziny królewskiej oraz nieodłącznie związane z nim intrygi. Sonia, dostając się do posiadłości imperatora, staje się częścią zawiłej rzeczywistości życia nadwornego, które nierzadko bywa pełne obłudy i fałszywości. Sama relacja między braćmi Antonem i Valkiem jest niezwykle skomplikowana i ciężko się w niej połapać na pierwszy rzut oka.

W książce pojawia się też bardzo ciekawie i inteligentne poprowadzony wątek polityczny. Jak nietrudno się domyślić, w despotycznym państwie rządzonym przez Valka, niewiele potrzeba, aby wśród poddanych zaczęła pojawiać się myśl o rebelii i sprzeciwieniu się władcy. I chociaż nie jestem żadnym ekspertem politycznym, a od wszelkiej polityki trzymam się wręcz z daleka, potrafiłam bez trudu zrozumieć zagwozdki taktyczne, z jakimi zmagał się cesarz oraz coraz śmielej tworzone plany buntu.

Jakkolwiek by nie było, powieść Kathryn Purdie jest fantastyką przeznaczoną dla młodzieży, więc nie mogło obyć się bez wątku miłosnego. Jest on jednak tak samo fantastyczny, jak cała reszta powieści. Nie chcąc zdradzać Wam, kto będzie wybrankiem Soni, nie użyję jego imienia, ale wiedzcie, że relacja tych dwojga w żaden sposób nie była nachalna i rozwijała się swoim tempem, tak jak powinno to być. Bardzo często w młodzieżówkach pomiędzy bohaterami wybucha dzika miłość od pierwszego wejrzenia, która jest tak mało realistyczna, że aż boli. Tutaj z pewnością nie znajdziemy tego typu romansu. W zamian otrzymamy uroczą, naturalnie kwitnącą miłość, której aż chce się kibicować.

Przekleństwo Soni jest fantastyczną książką. Nie spodziewałam się tak zajmującej i wciągającej lektury, jaką otrzymałam. Znajduje się tu wszystko, co czytelnikowi do szczęścia potrzebne: nadzwyczajni bohaterowie, wyjątkowy klimat, niewymuszony romans, inteligentny wątek polityczny i niezwykle wciągającą historię, która kradnie serce i nie oddaje. Z niecierpliwością będę czekać na kolejne tomy serii i gorąco Wam ją polecam!

booksofsouls.blogspot.com

Oceń 
Monika S
2017-06-21

Przekleństwo Soni

Sonia przez lata ukrywała się, by nikt nie poznał prawdy o jej darze, lecz pewnego dnia zostaje złapana i odeskortowana do klasztoru, gdzie ma szkolić się na auroczułą. Kiedy powoli odnajduję swoje miejsce w życiu, emocje biorą górę, a Sonia przyczynia się do tragedii, która bezpowrotnie odmieni jej los. Dziewczyna nieoczekiwanie zostaje Najwyższą Auroczułą, a jej głównym zadaniem jest obrona Imperatora Valka.

„Przekleństwo Soni” to idealna książka dla czytelników szukających wytchnienia, lekkości i łatwej oraz niewymagającej lektury. Taka właśnie jest ta książka, dobrze się ją czyta, ale też nie ustrzegła się wad, czy też irytujących momentów.

Od pierwszej strony byłam zachwycona światem, do którego wkroczyłam wraz z poznaniem Soni. Trochę barokowy klimat i to uczucie przebywania w dawno minionej epoce, było cudownym doznaniem. Rosyjskie nazwiska oraz system społeczny mocno nawiązuję do kultury rosyjskiej, a klimat dodatkowo potęguję to wrażenie. Ja uwielbiam Rosję, jej architekturę, mniej politykę, ale nie można zarzucić braku wyjątkowości tej kulturze. Piękna podróż przez zaśnieżone tereny do miejsca pełnego przepychu i okrucieństwa.


Sonia jest główną bohaterką i to ona relacjonuje toczące się wydarzenia. Niezwykła dziewczyna. Samotna i zdystansowana, pragnie tylko spokoju i zrozumienia, bo trudno żyć z darem/przekleństwem, który jest częścią niej. Auroczułe potrafią odczytywać emocje innych ludzi, a Sonia posiada dodatkowe zdolności. Chwilami trudno zrozumieć jej postępowanie, czasami nawet mnie denerwowała, jednak względem tej dziewczyny byłam bardzo wyrozumiała. Jest to moment, w którym muszę wspomnieć o stylu autorki, bo język jest prosty, a opisy bardzo plastyczne i ten natłok emocji i bitwa tocząca się w umyślę oraz ciele Soni, jest silnie odczuwalna przez czytelnika i łatwo sobie wyobrazić przeżycia bohaterki.

W tej książce spotkacie dwójkę równie ważnych bohaterów. Anton jest bratem imperatora. Dawno nie poznałam tak bardzo irytującej postaci. Owszem, ma wielkie ideały i górnolotne plany, ale jego postępowanie względem Soni doprowadzało mnie do szału. Wątek romantyczny, choć mało istotny, majaczy w tle i nie można nie zwracać na niego uwagi. Anton nieustannie odpycha dziewczynę, a ona jak głupia pędzi za nim zaślepiona emocjami. Jest to najsłabszy punkt tej historii i stereotypów oraz przewidywalności się nie ustrzegł, jednak można było pokazać ich uczucie z innej, lepszej strony. To wszystko sprawiło, że postać jawnie negatywna wzbudziła moje zainteresowanie. Valko, choć szalony, to w tym wariactwie był charyzmatyczny i w dziwny sposób fascynujący.


„Przekleństwo Soni” to powieść pełna uroku oraz silnych i dezorientujących emocji! Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas i w całości zapomnicie o otaczającym Was świecie, to to książka Wam to zapewni!
4+/6

Napisz swoją opinię

Napisz swoją opinię

Produkty z tej samej kategorii